W sobotę przez większość dnia się obijałam a wieczorem udałam się na mojej czerwonej rakiecie do pracy. Uzbrojona w mapę Nikozji gnałam z zawrotną prędkością do miejsca przeznaczenia czyli do New Division. Niestety - ciągle zapominam o dwóch rzeczach: po 1: że Cypr pełen jest wzniesień co wiąże się z tym, że moja droga gdziekolwiek polega na wjeżdżaniu pod górkę lub zjeżdżaniu z niej; po 2: ponieważ tutaj chyba 90% ludzi jeździ autami jazda na rowerze nie należy do najprzyjemniejszych. No ale jakoś dałam radę - droga do pracy na rowerze zajmuje mi jakieś 25 min.
Wczoraj natomiast miałam chyba jeden ze swoich szczęśliwych dni. Przynajmniej pod względem zaoszczędzonych pieniędzy. Mogłam wydać jakieś 10 - 12 funtów na taksówki do pracy i z powrotem (bo nie chciało mi się pedałować na rowerze). Okazało się jednak, że do centrum (a dokładniej - do Ambasady Polski gdzie byłam na wyborach) podwieźli mnie znajomi z Polski, do domu natomiast odwiózł mnie szef. A jeszcze między ambasadą a pracą weszłam sobie do jednej knajpki żeby coś przekąsić na szybko. Zamówiłam frytki zapiekane w serze i Redbulla, jak przyszło do płacenia to sie okazało że wszystko jest za darmo bo akurat mają otwarcie ;)
A dzisiaj... dzisiaj udałam się na moje pierwsze wagary na Cyprze bo jakoś nie chciało mi się czekać 1,5 godziny na uczelni. W zamian udałam się na zakupy. I wiecie co... przeliczając ceny ciuchów na złotówki one są drogie. Ale jak się okazuje że za jedną noc pracy mogę sobie kupić adidasy firmy NIKE albo firmowy płaszczyk na zimę - to oznacza że albo naprawdę sporo zarabiam albo nie jest tu tak drogo ;) w każdym razie już wiem na co wydam następną zarobioną kasę ;) mam też ochotę na jakieś fajne kozaczki ale nie można mieć wszystkiego naraz!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz