Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokół pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokół pracy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 października 2008

Cypr & Warszawa

Dzisiaj był naprawdę piękny dzień. Taki jak na Cyprze zimą - bezchmurne niebo, słońce i taka sama temperatura... żyć nie umierać!
No właśnie, u mnie na tapecie znowu Cypr. Z kilku powodów: po 1: będąc w Warszawie spotkałam się z Hensem i mieliśmy okazję powspominać nasze erasmusowe przygody. Po 2: również w stolicy spryskałam się zapachem z którym po raz pierwszy spotkałam się na Cyprze. I za każdym razem kiedy go czułam przed oczami miałam tamte chwile... tak się zastanawiam, czy kiedykolwiek się od tych wspomnień "uwolnię" - wiem że dla niektórych ludzi ten temat jest już uciążliwy ;)

A co do samej Warszawy: pojechałam tam na szkolenie z treningu trenerów. I wiecie co? Większość rzeczy które dla innych były nowością (zabawy z uczestnikami, przemienność form, różnorodne metody szkoleniowe) już znałam. Skąd? Z kursu dla drużynowych harcerskich, na którym byłam w pierwszej klasie liceum... właściwie to rzeczą którą z tego szkolenia wyniosłam jest to, że wszystko to co robiłam dla dzieci, mogę też robić dla dorosłych ;) więc nie był to czas stracony. No i zrobiłam małe zakupy ubraniowe, a także obejrzałam film "Kobiety". Polecam, pod warunkiem że na dużym ekranie nie chcecie oglądać męskich twarzy ani tyłków! :)


poniedziałek, 21 lipca 2008

Cyprusowo wciąż!

Pierwszy tydzień pracy zleciał w miarę szybko, nawet biorąc pod uwagę fakt, że czasem strasznie się nudziłam. Chociaż patrząc na dzień dzisiejszy, to ten tydzień będzie jeszcze gorszy – bo opiera się praktycznie wyłącznie na obserwacji tego co się dzieje. Przypatruję się obsłudze klientów w różnych działach. Czasem zdarza mi się coś skserować, coś podać, ale zazwyczaj po prostu siedzę i słucham. I patrzę na czas w telefonie. Ale z każdym dniem jestem bliżej 1 sierpnia, a wtedy zacznie się prawdziwa praca. Już się nie mogę doczekać! Czyżbym miała zadatki na pracoholika? :)
W weekend odwiedziłam Monikę, którą poznałam w zeszłym roku będąc na koloniach w Poddąbiu (dla tych którzy nie wiedzą – nie, nie byłam tam uczestnikiem, Monika też nie – byłyśmy dzielnymi paniami wychowawczyniami ;)). Nasze rozmowy toczyły się wokół wspomnień z kolonii, pracy, przyszłości, studiów i Cypru. No właśnie – ten temat ostatnio często jest na moich ustach. Zresztą tak naprawdę mówię o nim i myślę już jakiś rok, od momentu kiedy zdecydowałam się na wyjazd tam. W żorskiej alei znalazł się i Cypr ;)
W każdym razie – to naprawdę niesamowite, że pomimo upływu czasu wciąż jest we mnie tyle wspomnień i tyle opisów tego, co tam przeżyłam. Chociaż tak naprawdę nawet jakbym mówiła miesiąc bez przerwy, to pewnie nie udałoby mi się do końca oddać klimatu tego, w czym uczestniczyłam. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że 5 miesięcy po powrocie (jak ten czas szybko leci!! Dopiero co przechodziłam odprawę na lotnisku w Larnace, ryczałam jak bóbr w samolocie i spędziłam chyba setki godzin na lotnisku w Wiedniu, a potem wlokłam się pociągiem do domu) wciąż mam doskonały kontakt z większością Erasmusów. Prawdę mówiąc zawdzięczam do facebookowi, na którym zarejestrowani są prawie wszyscy. Wystarczy tylko zrobić KLIK i już znajduję się na stronie Emmi, Liny, Vytisa czy Hilmiego, mogę obejrzeć ich ostatnie dodane zdjęcia, zobaczyć jakie mają plany na najbliższe dni albo co właśnie robili. Kolejny KLIK – i piszę im na ich ścianie kilka ciepłych słów, składam urodzinowe życzenia albo komentuję opis. KLIK KLIK – i staję się ich internetowym właścicielem ;)
No ale na szczęście między nami istnieje nie tylko kontakt internetowy. W najbliższy piątek bowiem mamy mini spotkanie w Warszawie. Chociaż właściwie to wcale nie będzie ono takie mini ;) Ola, Marysia, Filip, Michał, Łukasz, ja, Kristalla (Cypryjka, dziewczyna Michała) i Shadi (kolega Łukasza), może Adam – ta noc będzie należała tylko do nas! Poza tym mam zaproszenie do Francji, z którego bardzo chciałabym kiedyś skorzystać, zawsze mogę też wpaść na Litwę, do Danii, Anglii, Belgii czy przede wszystkim – na Cypr. Przydałby się tylko jeszcze czas i pieniądze ;)

ps. A tak zupełnie na koniec, poza tematem. Byłam dzisiaj na siłowni. Pierwszy raz od stu lat. Pierwszy raz zajął się mną trener. Pierwszy raz zmachałam się tak, że obawiam się jutrzejszego poranka. W każdym razie czuję, że ten wycisk zaowocuje, dlatego w środę oddaję się w ręce trenera Marka po raz drugi :) a jutro i w czwartek rower – radomszczańskie życie chyba wyjdzie mi na dobre ;)