poniedziałek, 18 sierpień 2008

Do you speak English?

Dworzec Warszawa Centralna. Stojący przy kasie obcokrajowiec próbuje kupić bilet do Krakowa. On mówi po angielsku, kasjerka odpowiada po polsku. On po angielsku, ona po polsku...
Plaża w Sopocie. Obcokrajowiec podchodzi do ratowników i pyta o wypożyczalnię sprzętu wodnego. Młoda ratowniczka z przerażeniem w oczach rozgląda się i szuka kogoś, kto zna angielski.
Klub Łódź Kaliska. Polak pyta się mnie czy znam angielski, bo przyjechał na weekend do Polski ze swoimi angielskimi znajomymi. Kiedy mówię że znam, stwierdza że jestem jedną z niewielu osób która zna. Kiedy zaczynam gadać z Anglikami, ci zaskoczeni pytają skąd tak dobrze znam angielski.
Olkusz, kontrola drogowa. Policjant zatrzymuje auto prowadzone przez mojego znajomego, Cypryjczyka, i jedyne co potrafi powiedzieć po angielsku to "radar control".
Centrum Łodzi. Strażnik miejski prosi studentów Erasmusa o dowody osobiste. Oni odpowiadają po angielsku, ale pan nie rozumie. Mówią więc wyćwiczoną polszczyzną:(naprawdę nieźle im to wyszło, aż byłam pod wrażeniem): "My nie mówimy po polsku". "Ja mówię po angielsku, niemiecku i francusku". Na co pan strażnik: Jak to nie mówicie po polsku? Przecież widzę że mówicie!

Sytuacji jak te powyżej doświadczyłam o wiele więcej. Czasem to wydaje się być śmieszne, ale tak naprawdę to tylko źle o nas świadczy. Bo uważamy się za Europejczyków, ludzi światowych, a tak naprawdę nie potrafimy dogadać się tylko z tymi, którzy mówią w naszym języku. I o ile w jakiś sposób mogę usprawiedliwić ludzi starszych, którzy w młodości uczyli się rosyjskiego albo niemieckiego, o tyle nie potrafię zrozumieć ludzi młodych. Jak w dzisiejszych czasach można nie znać angielskiego? Jak w ogóle można myśleć o dobrej pracy czy wyjeździe zagranicę, kiedy nie można się z nikim dogadać? Argumenty w stylu "skoro ktoś przyjeżdża do Polski to powinien znać nasz język" do mnie nie przemawiają. Nasz język do łatwych nie należy, a i jego znajomość zbytnio się obcokrajowcom nie przyda. Choć poznani przeze mnie Erasmusi polskiego się uczyli, ale właściwie było im to niezbędne - bo przecież inaczej nie przeżyliby u nas roku czasu...

Na Cyprze angielski zna prawie każdy. Nawet ok 60-cio letni właściciel wynajmowanego przeze mnie mieszkania (choć trzeba mu przyznać, że najlepiej znał go wtedy jak chciał nam przekazać coś odnośnie opłat za mieszkanie. Bo kiedy my chcieliśmy zapłacić mniej, to dziwnie nie rozumiał co do niego mówimy :)), pan na stoisku z warzywami czy klienci w barze (wśród klienteli New Division, czyli miejsca gdzie pracowałam, spotkałam się może raz albo dwa z osobami nie znającymi angielskiego, ale wśród ich znajomych zawsze był ktoś kto składał zamówienie. A dla ludzi nawet nie było dziwne to, że obsługuje ich osoba nie znająca greckiego). Ok, ja wiem, że Cypr był kiedyś kolonią brytyjską, jednak od 1960 r. jest to państwo niepodległe...

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

tak to nie najlepiej o nas swiadczy...ale co do Cypru to oni znaja ten jezyk tylko dlatego, iz byli kolonia brytyjska...sa za leniwi na nauke jezykow ;)

biazol pisze...

Ekhm, u mnie z angielskim też słabo. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni.

lena-magda pisze...

Kasiu to jest tak iż jak my byłyśmy dziećmi to nie zależało od nas czy będziemy się uczyć w szkole angielskiego, niemieckiego czy rosyjskiego, u mnie padło na niemiecki. Wtedy nie było tylu szkół językowych i zajęć dla dzieci.
Ja angielskiego dopiero zaczęłam się uczyć na studiach, a to czemu? Bo w LO w Warszawie na prawdę mało szkół z niższej i średniej półki uczy tego języka od podstaw. Miałam na prawdę bardzo duży problem z tym.
Ale szczerze? Byłam kilka razy we Włoszech, często ciężko się tam dogadać po angielsku, moja mama zna biegle angielski, niemiecki i rosyjski, ma 60 lat i tylko dzięki moim podstawą hiszpańskiego jakoś dało radę się dogadać. Więc nie tylko u nas jest tak źle.
Ja osobiście uczę się niemieckiego, hiszpańskiego, angielskiego i od tego roku rosyjskiego i białoruskiego, o czym zresztą pewnie wiesz ode mnie z bloga ;)
Ale się rozpisałam ;P Buziaki :*

Katipe pisze...

Anonimowy/a: no tak, ale od 1960 Cypr jest państwem niepodległym i w sumie to patrząc na ich historię Cypryjczycy powinni mieć raczej wstęt do angielskiego... a mimo to z każdym można dogadać się po angielsku, z młodymi też ;) jest wiele anglojęzycznych szkół, jak np. ta w której studiowałam. No więc jak z tym lenistwem? :)

Biazol: noo Ty znasz francuski. A biorąc pod uwagę nastawienie Francuzów to właściwie jest to przydatny język ;) np. żeby zostać Sekretarzem Generalnym ONZ trzeba znać 2 języki, obowiązkowy to angielski. Ale Francuzi nie wybiorą na tę funkcję kogoś, kto nie zna francuskiego - przez co staje się on jakby drugim obowiązkowym ;))

Lena-magda: u mnie też padło na niemiecki. Uczyłam się go od 5 klasy podstawówki, potem w gimnazjum, w liceum też miałam go jako język obcy rozszerzony (nie wiem co za tuman tworząc dwie klasy humanistyczne nie spytał się ludzi jaki język chcą mieć rozszerzony i podzielił sobie ich wg własnego upodobania...) W każdym razie po tylu latach nauki tego języka potrafię wyrecytować tylko fragment niemieckiej historii... w każdym razie jeśli o Ciebie chodzi to jestem pełna podziwu jeśli chodzi o listę języków!